Ewa Obrębowska - Pisaecka, Gazeta Wyborcza"Transss", czyli forma Szmat czasu minął od premiery "Transssu..." Polskiego Teatru Tańca. Widziałam ten spektakl wiele razy i zawsze na nowo mnie zaskakiwał. Podtytuł "Nieprawdziwe zdarzenie progresywne" traktowany byl przez jego twórców bardzo poważnie i sceniczna rzeczywistość za każdym razem naprawdę budowała się na nowo - w zależności od przestrzeni, okoliczności zewnętrznych, zmian personalnych w teatrze... Dziś, po latach "Transss..." sam stał się w jakimś sensie formą, piękną formą, wzmocnioną dodatkowo przez fascynujące wnętrza Browaru. Ale nie skostniał, nie skonwencjonalizował się, a "zabawa" zamienia się w jakiś rodzaj "cierpienia". Zagrany na kilku poziomach Słodowni pokazał wielką techniczną sprawność tancerzy, ich wirtuozowską gotowość do przeskakiwania z konwencji w konwencję, ale też - a to najważniejsze - taki rodzaj scenicznej obecności, który jest nieustannym, improwizowanym balansowaniem na granicy aktorstwa i prywatności. To umiejętności konieczne do pokazania "gombrowiczowskich" tematów. Do "zagrania Gombrowicza" serio, do końca, do tego momentu kiedy po szyderstwie zostaje pustka i groza. Dziś tancerze PTT tak właśnie grają. Niesamowicie. Ewa Obrębowska - Pisaecka, Gazeta Wyborcza - Poznań, 09.10.04. Zobacz także |



Dofinansowano ze środków 