mmpoznań.plAndrzej Adamczak podjął się próby zgoła niewykonalnej – przełożyć na język teatru tańca „Trzy siostry” Czechowa. I z tej potyczki wyszedł z tarczą! „Trzy siostry – wyobrażenie” zaprezentowane premierowo w sobotę przez Polski Teatr Tańca, to spektakl pełen napięć i emocji. A najważniejsze, że są one wyrażane nie tylko tańcem, ale także drobnymi gestami. „Trzy siostry” Adamczaka to, podobnie jak u Czechowa, opowieść o czekaniu, o chęci wyrwania się z miejsca, w którym bytuje się w oderwaniu od samego życia. Gdzie trwa się w zawieszeniu, w oczekiwaniu na kogoś, z kim będzie można w końcu wyjechać. Adamczakowi udało się uzyskać znacznie więcej. Biorąc z Czechowa same emocje stworzył dzieło, w którym bez problemu rozpoznajemy swoje zachowania, życiowe komplikacje, własną apatię lub poruszenie. Przedstawienie Andrzeja Adamczaka cieszy podwójnie. Po pierwsze dlatego, że rośnie nowe pokolenie choreografów, którzy są w stanie zmierzyć się z najtrudniejszymi scenicznymi działaniami. Po drugie - że po mizerii artystycznej zaprezentowanej w czasie Polskiej Platformy Tańca - można odetchnąć i nie popaść w stan przerażenia. Bo okazuje się, że z polskim tańcem współczesnym wcale nie jest tak źle, jak po obejrzeniu większości spektakli PPT wydawać by się mogło. To był tylko zły dobór programu. Cieszę się, że tym razem dokonałem właściwego wyboru idąc na premierę w Polskim Teatrze Tańca, zamiast męczyć się na Platformie.
|



Dofinansowano ze środków 
