Wyróżnienie - relacja z XV Warsztatów - Marcin Majchrzak

Porozmawiaj ze sztuką

Do XV Warsztatów przygotowywałem się przez cały rok. Natchniony ubiegłorocznym debiutem kontynuowałem obrany kierunek pracując nad lenistwem, które z reguły pozostawione samo sobie usiłuje przy każdej okazji zdominować ciało i umysł. O warsztatach (tych poprzednich, jak i kolejnych) myślałem także ilekroć oglądałem przedstawienia teatralne, w których taniec stanowił główny środek wyrazu i sposób komunikacji z widzem. Wychodząc z przedstawień czułem bulgoczące emocje i rwące się do ruchów ciało, które w nieporadny sposób próbowały znaleźć własną odpowiedź na to co przed momentem przeżyłem i przekazać ją dalej, zakomunikować światu. Teatr jest jednak sztuką, w której bezpośrednia i natychmiastowa odpowiedź widza jest z reguły dość utrudniona (po opadnięciu kurtyny po prostu trzeba wyjść), a w teatrze tańca sytuacja wydaje się nawet jeszcze trudniejsza, ze względu na nieświadomość posiadanej zdolności komunikacji tańcem lub wręcz paraliżującą obawę przed własnym ruchem.
Z tym większą niecierpliwością oczekiwałem tegorocznych warsztatów, aby móc spróbować odnieść się swoim ruchem do przeżytego piękna, aby odpowiedzieć swoim tańcem na te wszystkie wieczory głuchego, choć rozdrganego emocjami bezruchu, odważyć się dać własny głos, zadać choćby najprostsze pytanie wspaniałej sztuce teatru tańca.
Nie zawiodłem się. Prowadzący zajęcia, jakby czytając w moich myślach, oznajmił nam, że chciałby przekazać wiedzę o podstawowych literach (znakach, głoskach), z których można tworzyć proste taneczne słowa, a te z czasem, niekiedy nawet mimochodem, układają się w kluczowe dla samych autorów zdania. To było właśnie to na co liczyłem, nawet jeśli na pokazie kończącym warsztaty przedstawiliśmy układ, który jak stwierdził nasz pedagog stanowił przekład na taniec współczesny zdania: „Ala ma kota” to każdy z nas mógł wypowiedzieć je z różną intonacją lub barwą.

Budując każdy ruch, czułem jak przenoszę się do tamtych wieczorów, gdy tak wiele chciałem odpowiedzieć Medei, Lady M, czy innym bezimiennym roztańczonym bohaterom.

PS. Myślę, że podobną radość z siebie odczuwały bohaterki jednego z obrazów, który na pewno pozostanie w mojej pamięci, jako kojarzony z warsztatami. Dwie Panie, reprezentujące dwa pokolenia, ubrane zwiewnie, uśmiechnięte, ćwiczą kroki układu tańczonego na warsztatach w cieniu jednej z wąskich uliczek wokół Starego Rynku.

Marcin Majchrzak