Anna Koczorowska, Gazeta Malarzy i Poetów

Lekkie muskanie

(...) Choreografia Jacka Przybyłowicza odbywa się w białej scenerii szpitala psychiatrycznego, z gumową ścianą, o którą rozbijają się postacie. Całość układu, poprzez wirowanie i szybki, silny ruch, robi wrażenie jakiegoś szalonego rytuału. pod ścianą znajduje się postać kobieca, wyraźnie odróżniająca się od reszty. Porusza się inaczej, najpierw leniwie, potem niezgrabnym ruchem, stąpa pokracznie i krzywo, wykręca sobie wszystkie kończyny. Ta postać spotyka partnera. Tu zaczyna się miłość, pokazana jako szaleństwo - dziewczyna próbuje wdrapać się na ścianę, ale to się nie udaje, potem wykonuje obłędny taniec nad partnerem. Ale to szaleństwo ma w sobie cos niezwykle czystego. Cała choreografia wydaje się czysta ze względu na przewagę białego koloru i harmonię między muzyką a ruchem.
Na samym końcu samotna już dziewczyna patrzy w światło. To dla mnie obraz - trzecia myśl wieczoru. Prosta odpowiedź na pytanie o źródło prawdziwego poznania. (...)

Anna Koczorowska, Gazeta Malarzy i Poetów nr 2 (48), maj 2003.