Wolna strefa - serwis tańca, Sandra Wilk

"[…] Spektakl z muzyką graną na żywo, projekcjami wideo ma rozbudowaną - jak na solo - scenografię, którą tworzą pulpity do nut, drabina, inne drobne rekwizyty, jak filiżanka z napojem, wiszący na lince damski but, lalka, mikser czy rozsypane na podłodze jabłka.
W intrygującym początku „Czasu Ewy”, w którym widzimy na podwyższeniu postać ubraną w suknię i skóry, cała uwaga skupiona jest na tancerce - to ona hipnotyzuje nas choreografią na połowę ciała (obu nóg i prawej ręki nie widzimy). Gdy tytułowa Ewa wypuszcza ze schowanej za plecami ręki jabłko wszystko zaczyna się wyjaśniać. A Ewa schodzi ze swojego piedestału na ziemię.
Od tej pory spektakl zaczyna się rozgrywać w szumie informacyjnym, mnogości rekwizytów, co przywodzi na myśl nasze czasy, w których niewiele rzeczy jest poukładanych, ale jednocześnie tracimy bohaterkę z punktu centralnego. Mentalnego, nie scenicznego. Ruch zaczyna ginąć, a my obserwujemy raz to wykonawczynię, raz saksofonistkę, raz projekcje...
Nie można odmówić Paulinie Wycichowskiej odwagi w tej realizacji, stworzyła spektakl konceptualny, w którym tańczy się mało lub w ogóle, a prym wiedzie zamysł artystyczny, sama forma i podejście do tematu, do tego typu sztuki przeciętny polski widz nie jest przygotowany. Z drugiej jednak strony nie można zawsze od choreografa oczekiwać tylko pokazywania zmysłowych układów tanecznych, bo to powstrzymałoby rozwój nowych sposobów wyrażania się."

Sandra Wilk, Wolna strefa - serwis tańca, wrzesień 2007