Zdzisław Beryt, Gazeta Poznańska

Wyznania ciałem

Chciałabym, aby ludzie tańczący myśleli i czuli tańcem Aby tańcem opowiadali o sobie, nawet o swoich kompleksach.. - powiedziała Ewa Wycichowska, zapowiadając swój najnowszy spektakl "... a ja tańczę".

Spektakl jest więc autotematyczny. Tancerze, z których każdy - w myśl założenia Ewy Wycichowskiej - może być solistą, opowiadają i wyznają. A zaczyna się od egzaminu, castingu, zwanego audycją. Członkowie zespołu po kolei poddawani są próbie i ocenie - obowiązkowej przed każdym nowym występem. Oceniają ich, niekiedy surowo, sceniczni pedagodzy i publiczność.

Potem w cytatach z poprzednich realizacji Polskiego Teatru Tańca - Baletu Poznańskiego (m.in. "Niebezpieczne związki", "Trans" "Święto wiosny") oglądamy rezultaty. Podziwiać możemy niezwykłą sprawność ich ciał, wyczucie rytmu, plastykę ruchu. Ale to nie są tylko cytaty, bo tancerze przekształcają je do improwizacji fortepianowych Leszka Możdżera. Wypowiadają się tworząc własny minispektakl.

Wiodącym tematem jest miłość. W różnych postaciach i przejawach. Liryczna i namiętnie burzliwa. Dziwna niekiedy, a przecież zawsze jednakowo fascynująca. Jak w cytacie ze ."Święta wiosny".

Ponieważ kreacje sceniczne są osobistymi wyznaniami tańczących - ja jestem tylko reżyserem - dodaje Ewa Wycichowska. Ta jej rola - jakby umyślnie chowana, to jej dawanie pola do działań i popisów tańczącym - przyczyniała się od zawsze do rozgłosu jej teatru. Zapewniała podziw i sukcesy. Tak będzie - można oczekiwać - i tym razem, chociaż nie jest to sztuka lekka i łatwa w odbiorze. Wymaga wrażliwości, a zarazem umiejętności obserwacji i tworzenia własnej wersji w odbiorze propozycji scenicznej. Nie zawsze będzie to proste, ponieważ nie istnieje fabularna więź pomiędzy siedmioma częściami spektaklu. Tym, co je łączy, jest nastrój i fenomenalny kunszt wszystkich tancerzy zespołu.

Zdzisław Beryt, Gazeta Poznańska, nr 148, wydanie z dnia 27 czerwca 2003.