Głos Wielkopolski, Stefan DrajewskiZłapali chwilę Każdy po swojemu rozumie i traktuje horacjańską ideę "carpe diem". Jedni traktują ją jako filozofię życia, inni praktykę - odmianę hedonizmu, niczym nieskrępowanej wolności. Ewa Wycichowska pozwoliła tę antyczną myśl pokazać każdemu realizatorowi i uczestnikowi przedstawienia po swojemu, rezerwując dla siebię rolę kogoś, kto próbuje scalić kawałki rozbitego lustra. Ale te kawałki ku jej zadowoleniu - jak sądzę - nie przystają do siebie, nie można z nich odtworzyć ani ludzkiej historii, ani nie można stworzyć obrazu rzeczywistości zapisującego stan na tę jedną tylko chwilę. Są w tym przedstawieniu momenty przejmujące - jak choćby chochole tańce kuliste pod koniec spektaklu i zupełnie banalne -sceny z paprotką czy fragment z sypiącym się konfetti. Jak się mają do siebie? Nijak moimzdaniem. Ale tak właśnie jest w życiu. Dla jednych najważniejszą chwilą jest zapach ziemi, kiedy sadzą paprotkę albo jakąkolwiek roślinę, a dla innych na przykład somnambuliczny taniec myśli. Jest w tym przedstawieniu jedna postać (wciela się w nią Iwona Pasińska), która mnie intryguje: w pierwszej części nazwałbym ją Ewą, potem zjawia się niczym baśniowa wróżka, w finale zaś przypomina panią dyrektor od public relations lub marketingu. Każda z nich ma w sobie coś z kreatora. A może ma nam uświadomić, że wcale nie jesteśmy tacy wolni w używaniu chwili? A może nasze swobody podlegają pewnym ograniczeniom i wcale nie są bezkarne, nie zależą wyłącznie od nas? Wycichowska nie stawia kropki na końcu przedstawienia. Otwiera przed widzem interpretacyjną przestrzeń, stawia na wyobraźnię. Stefan Drajewski, Głos Wielkopolski, 5.03.2007. Zobacz także |



Dofinansowano ze środków 