Opinie

"Express Bydgoski", 13.03.2009

W 1988 roku szefostwo PTT obejmuje Ewa Wycichowska, która nazywając swojego poprzednika „idolem jej pokolenia", powiedziała w jakimś z wywiadów: „Staram się być wierna jego artystycznemu credo - nie powielać, tylko tworzyć nowe, tu i teraz". Czerpiąc więc z niewątpliwych osiągnięć rewolucji estetycznej, przeprowadzonej w polskim balecie przez Konrada Drzewieckiego, Wycichowska coraz bardziej zawierza świadomości współczesnego widza i często odchodzi od linearnego opowiadania fabuły przez balet. Dla niej taniec jest bowiem sztuką metaforyczną, ale w żadnym razie nie elitarną, co puentuje: „Przecież to czysty przekaz od neuronu do neuronu, od wrażliwości do wrażliwości..." Zgodnie z intencjami mistrza, Ewa Wycichowska nie
ustaje w poszukiwaniach, których charakterystyczną cechą zdaje się być oparcie filozofii baletu na integralności wszystkich sfer współdziałających w przedstawieniu, gdzie taniec, teatr, muzyka i plastyka dopiero razem tworzą spójny przekaz umożliwiający dialog z widzem. Przekaz odwołujący się do wnętrza każdego z nas, do tego, co w naturalny sposób wyrażamy ruchem od prawieków, gdy cieszymy się lub złościmy, kochamy czy zastygamy w trwodze.

                                                                                                                             Katarzyna Kabacińska

 "Gazeta Wyborcza" , 25.02.2009

Choreograficzne opowieści wiecznych tułaczy
Przy okazji wydarzeń takich jak zakończony właśnie II Festiwal Premier Atelier ma się wrażenie, że zespół Ewy Wycichowskiej czerpie twórczą moc z urzędniczej niemocy.
Sami projektują sobie kostiumy. Sami komponują muzykę, przygotowują wideoprojekcje i scenografie. Pomysłów szukają podczas szkoleń i występów za granicą. Tancerze Polskiego Teatru Tańca mają wykształcenie, doświadczenie, markę i marzenia. O własnej siedzibie marzą już od 35 lat. Tancerze Ewy Wycichowskiej wciąż chcą się uczyć i szukać własnego artystycznego "Ja", nawet w salach dzielonych z uczniami Szkoły Baletowej, co pokazują wydarzenia takie jak zakończony w weekend Festiwal Premier Atelier. Składający się z trzech nowych prezentacji, przez dwa wieczory przyciągnął do niewielkiego Studio-Atelier komplet widzów.
Dobrze, że przy okazji festiwalu takiego jak ten nadarza się okazja do porównań i rozmów o tańcu współczesnym - dziedzinie rozwijającej się dynamicznie na całym świecie. Dobrze, że są tancerze PTT
                                                                                                                               Marta Kaźmierska

 


"Życie Warszawy", 14.08.2008  

Jeśli 1,4 tyś. uczestników przez tydzień chodzi na co najmniej dwa warsztaty edukacyjne, a potowa z nich chce oglądać  pokazy swoich  nauczycieli - organizatorzy takiej imprezy mogą być bardzo zadowoleni. Podobne wyniki osiąga niewielu twórców festiwali w Europie, nie tylko tych tanecznych, ale też teatralnych, pantomimicznych czy muzycznych. " Polski Teatr Tańca przez 15 lat pracował w Poznaniu nad renomą swoich Międzynarodowych Warsztatów Tańca Współczesnego. Dziś w ich grafiku można znaleźć niemal 50 technik.  A na zajęcia przyjeżdżają warsztatowicze z całego świata, m.in, z Brazylii, Francji, Irlandii, Malezji, Portugalii i  Szwajcarii.                                                                                                                       
                                                                                                                                   Sandra Wilk    
                                                                                                                                                          

 

„Twoja Muza” 08/2008

Obchody jubileuszu 35-lecia Polskiego Teatru Tańca - Baletu Poznańskiego tak naprawdę trwały przez cały miniony sezon artystyczny, ale główne uroczystości skumulowały się w drugiej połowie czerwca. Zwłaszcza trzy wydarzenia artystyczne świadczyły o różnorodności i wielokierunkowości działań teatru oraz inwencji twórczej jego dyrektorki, Ewy Wycichowskiej i artystów. Wyjątkowym pomysłem było przygotowanie nocy z Polskim Teatrem Tańca pod wiele mówiącym tytułem „Drzewo Poznania - Owoce Ewy". Zespół chciał w ten sposób zaakcentować swoje związki z miastem, w którym się narodził i funkcjonuje już tyle lat, wciąż bez stałej siedziby, a mimo tych trudności stanowi jego najlepszą wizytówkę. Chodziło również o ukazanie kierunku twórczej inspiracji Ewy Wycichowskiej, wskazywanego przez nią tancerzom zespołu, wręcz od nich wymaganego. 35-krotna demonstracja potencjału twórczego.
W teatrze tańca tancerz jest nie tylko narzędziem w rękach choreografa, sprawnym instrumentem, ale również współtwórcą spektaklu, źródłem inspiracji dla autora przedstawienia. Wielu tancerzy PTT, zachęconych takim podejściem do twórczości tanecznej, tworzy własne choreografie, co znakomicie im ułatwia Atelier PTT, czyli scena młodych choreografów. Dzięki temu oraz współpracy z wieloma twórcami przez lata pracującymi przy różnych okazjach z Baletem Poznańskim można było przygotować 35 choreografii na 35-lecie, czyli nieustanny pokaz taneczny w kilku salach, trwający od godziny 19 do 1 w nocy.
Wśród tych 35 choreografii pokazano aż siedem premier, przygotowanych specjalnie z tej okazji, dziewięć tzw. treningów personalnych i pięć instalacji. Miała to być, jak podkreślali sami organizatorzy, „demonstracja potencjału twórczego zespołu, który wypowiada się w przestrzeni choreograficznej, plastycznej, muzycznej, dramaturgicznej i multimedialnej". To bezprecedensowe wydarzenie powtórzono następnie w ramach Festiwalu Malta. Wieczór przypominał wielki spektakl teatru tańca, którego jedną z często podkreślanych cech charakterystycznych jest wielowątkowość oraz możliwość wyboru przez widza planu czy wątku przedstawienia bardziej go interesującego. Podczas prezentacji „Drzewa Poznania" również można było wybrać spośród jednocześnie prezentowanych dzieł to, które wydawało się najbardziej godne uwagi.
                                                                                                                         
                                                                                                                            Katarzyna K. Gardzina

 


"Głos Wielkopolski'', 09.07.2008

Taneczny jubileusz, 170 premier, uznanie krytyków i publiczności, występy na scenach całego świata, spełnianie roli ambasadora polskiej i regionalnej kultury, a także, niestety, wciąż brak własnej siedziby - 
tak w skrócie można podsumować -35 lat istnienia Polskiego Teatru Tańca - Baletu Poznańskiego.

  


"Polska Głos Wielkopolski", 16.06.2008

Jubileuszowe owoce Ewy
Przyglądam się temu zespołowi i serdecznie mu kibicuję od kilkunastu lat. Z wielką radością obserwuję więc ewolucję, jaką przeszedł. Pamiętam czasy, w których słowo "tancerz" było ironiczno-pejoratywną mieszanką znaczeń: ktoś, kto rusza nogami, ale głową już niekoniecznie; mechanicznie powtarza zadane sekwencje ruchów; w sztucznej konwencji pozostaje na scenie przez kilkadziesiąt minut; budzi podziw, ale nie zawsze szacunek. Dziś ruszanie głową, własna inwencja i bezpośredni kontakt z widzem są równie ważne, jak świetnie wyszkolone ciało. Ba! I zestaw technik, którymi dysponują artyści PTT poszerzył się niebywale. To autentyczni zawodowcy, dla których ruch nie ma tajemnic: potrafią porozumieć się z każdym współczesnym choreografem z każdego zakątka świata. A do tego są ludźmi kreatywnymi, poszukującymi, otwartymi na eksperyment oraz coraz lepiej wykształconymi w najróżniejszych "pozatanecznych" dziedzinach: nie poprzestają na szkole baletowej, jak to kiedyś było w zwyczaju - studiują na Akademii Muzycznej, ASP, kulturoznawstwie, politologii, zarządzaniu, pedagogice. No i mają oczy oraz uszy szeroko otwarte na to wszystko, co kiełkuje we współczesnej sztuce. A poza tym potrafią patrzeć w oczy widza z bardzo bliska: spotkać się z nim twarzą w twarz. Nie chowają się w formie, jak w zbroi, ale używają jej świadomie na wiele sposobów. Ewa Wycichowska nie uprawia teatru autorskiego w tradycyjnym tego słowa rozumieniu, bowiem jej własne - wybitne zresztą - spektakle to tylko część repertuaru. "Autorskość" nabrała jednak w jej wykonaniu nowego wymiaru: to oryginalny sposób kształtowania zespołu. Pani dyrektor zaprasza do współpracy uznanych choreografów, zachęca też tancerzy do tego, żeby podejmowali własne próby twórczego zmagania się ze sztuką. Otwiera przed nimi wciąż nowe możliwości rozwoju. Efekty, które mogliśmy oglądać podczas nocy z PTT, pokazują, że to metoda szalenie owocna.

                                                                                                                Ewa Obrębowska-Piasecka

 


 

„Gazeta Wyborcza”,  16.06.2008

35 lat, 35 tanecznych spektakli
Salom budynku przy ul. Koziej na sześć godzin nadano klimat wiosny, lata, jesieni i zimy. Na tle czterech pór roku tancerze zespołu Ewy Wycichowskiej realizowali projekt pt. "DRZEWO POZNANIA - owoce Ewy". Taki sam tytuł nosi trwający sześć godzin monodram, realizowany przez samą Wycichowską.
Artyści zaprezentowali łącznie 35 spektakli, z których siedem pokazanych zostało po raz pierwszy.
Zainteresowanie nocą z tańcem było ogromne. Niewielkie sale do późnych godzin pękały w szwach. Kiedy brakowało już krzeseł, publiczność zajmowała miejsca nawet na podłodze.

                                                                                                                                        Ewa Mikule  
                       


 

"Dziennik Łódzki", 19.11.2007

A jaką wizytówką współczesnego teatru tańca w Polsce jest spektakl Wycichowskłej? Na -.pewno, wielce oryginalną i  zaświadczającą o poszukiwaniu nowych form wypowiedzi, Dodajmy: poszukiwania i znajdowaniu! jeszcze dającą okazję do przyjemności  wyszukiwania konotacji

                                                                                                                                    Michał Lerciński

„Teatr”, 9/2006

„Spektakle Sashy Walz, Piny Bausch, Ewy Wycichowskiej, które widziałem, przywracają teatrowi język metafory. Od jakiegoś czasu spada na nas zaraza naturalizmu, a teatr u swych korzeni nie był naturalistyczny. W trakcie oglądania teatru tańca człowiek wraca do źródła teatru, patrzy na teatr jako na wielką metaforę świata, a nie na krzywe zwierciadło rzeczywistości. Dla mnie, z punktu widzenia człowieka, który zajmuje się teatrem, taniec to odświeżająca lekcja.”

Jarosław Kilian

"Rzeczpospolita", 21.06.2006.

"Polski Teatr Tańca jest rozchwytywany na zagranicznych festiwalach. Nazwisko Ewy Wycichowskiej, prowadzącej Polski Teatr Tańca, jest znaną marką, a jej zespół jednym z najlepszych polskich artystycznych towarów eksportowych."

Sandra Wilk

"Dziennik Bałtycki", 19.05.2006.

„Polski Teatr Tańca od wielu lat posiada międzynarodowy znak jakości Q. To marka stworzona przez szefową baletu Ewę Wycichowską oraz zespół świetnych tancerzy, choreografów i doskonale dobraną muzykę.”

„Hessische Allgemeine”, 21.03.2006.

„Polski Teatr Tańca zdobył publiczność Kassel wrażliwością i inteligencją.
Misterium teatru tańca – w swojej syntezie choreografii, dramatu i sztuki, obejmujące równie wiele kultur jak i krajów. Polski Teatr Tańca z Poznania zdobywa w ten sposób nowe światy i pracuje w dokładnym tego słowa znaczeniu multikulturowo. Założona w 1973 roku grupa zdobyła wypełniającą po brzegi halę publiczność międzynarodowego festiwalu tańca.”

Juliane Satrler

"Ultimas Noctias", Ekwador, 04.06.2004.

„Niektórzy twierdzą, że niczego nie można „na zimno skalkulować”. Tancerze stąpają po niezapisanym papierze, zwanym sceną, a potem piszą swymi ciałami odę do strachu, do radości, do szaleństwa, do smutku i niezliczonych emocji, które powstają nagle i niepowtarzalnie podczas kroczenia przez teatr życia. Przybywa właśnie ponad 30-osobowa grupa mężczyzn i kobiet, pod firmą jednego z lepszych w świecie teatrów tańca „Polish Dance Theatre.”

"Gazeta Wyborcza - Katowice", 13.10.2003.

„Różne w formie i treści choreografie pozwoliły docenić warsztat, sprawność i technikę poznańskich tancerzy. Gdyby próbować jednym słowem opisać specyfikę ich tańca, to najbardziej adekwatne byłoby tu chyba określenie: lekkość. Bowiem bez względu na stopień trudności czy skomplikowanie układów choreograficznych, ruchy tancerzy zawsze pozostają lekkie, wykonywane jakby bez wysiłku. Do tego dodać trzeba precyzję i pełną świadomość własnych możliwości, dzięki czemu tancerze umieją w pełni wydobyć z ruchu jego znaczenie i piękno.”

Dorota Mrówka

"Teatr", nr 7-8, lipiec - sierpień 2002.

"Spektakle Ewy Wycichowskiej dopracowane są w najdrobniejszym szczególe, z niezwykłą dbałością o detal. Każdy jej projekt jest poszukiwaniem nowych form wyrazu dla istotnych tematów, czerpanych ze źródła szeroko pojętej kultury, jest refleksją nad człowiekiem i formą jego istnienia w świecie. Ruch ciała, rytm, jakiemu jest ono poddane - wszystko to wyraża ducha epoki [...] ale, co najważniejsze, w teatrze Wycichowskiej taniec nie jest nigdy pustą formą, zawsze podporządkowany jest jakiejś myśli, jest nieustannym procesem odkrywania nowych przestrzeni, jest łamaniem barier, wykraczanie poza stereotypy, przyzwyczajenia, standardy. Jej twórczość jest teatrem w całym tego słowa znaczeniu, a jej tancerze są równocześnie aktorami." 

Bartosz Frąckowiak

"Wiadomości Dnia", 121/1999

"Wycichowska nie ustaje w poszukiwaniach: rozwiązań formalnych, filozoficznych, estetycznych. Ogromną wagę przywiązuje też do wszechstronnego rozwoju zespołu, który podczas spektaklu jaki zaprezentowano na festiwalu, potwierdził swą wielką klasę. Kilkunastu tancerzy z imponującą swobodą interpretuje wypowiedzi choreografów perfekcyjnie: ich ruch w sposób organiczny wypływa z rysunku ciała, a kształtowany przez emocje, nawet na chwilę nie poddaje się przypadkowości. Na taką swobodę wyrażania treści mogą pozwolić sobie tylko tancerze bezbłędnie władający techniką. I tacy są artyści Polskiego Teatru Tańca: technika klasyczna czy modern jest dla nich jedynie środkiem, a nie podstawowym zadaniem do pokonania w drodze do celu. To bez wątpienia najlepszy zespół solistów w Polsce."

Michał Lenarciński

"Teatr", 12/1992

"Polski Teatr Tańca - magiczne momenty. Teatr, który Demarco uznał za swoje odkrycie i otoczył szczególną opieką. Entuzjastyczne recenzje, zainteresowanie krytyków, wywiady dla szkockiej telewizji, szereg rozmów rokujących nadzieję na nawiązanie dalszych kontaktów - wszystko to stworzyło specyficzną aurę wokół zespołu poznańskiego baletu. Może to osobliwy pierwiastek aktorski, jaki musiał zaistnieć w niewielkiej przestrzeni surowych, gotyckich wnętrz Main Theatre Gallery, zadecydował o porównaniach Polskiego Teatru Tańca z zespołem obecnej w Edynburgu Piny Bauch. Można skromnie stwierdzić, że poznański balet nie wypadł źle w tych porównaniach. Byli tacy, którzy powracali następnego dnia, by przeżyć nowe emocje i w owacjach na stojąco dać wyraz swojemu uznaniu."

Małgorzata Szum