|
Relacja z XII Międzynarodowych Warsztatów Tańca Współczesnego 2005
Poznań, 20 - 28 sierpnia 2005
Terapia tańcem w dziewięciu aktach
20 sierpnia
Międzynarodowe Warsztaty Tańca Współczesnego w Poznaniu. Nareszcie!
Nie lubię początków. Nie mam ochoty na hałas, zamieszanie, tłumy ludzi. Ale cóż…Trzeba przejść przez rejestrację. A tu niespodzianka… Cisza, spokój, rozluźniona atmosfera. Bez kolejki odbieram identyfikator i tanecznik. Jest miło. Czuję się jak gwiazda, która odwiedza dyskretny kurort. Uff…Uwznioślona tym luksusem odpływam na moje pierwsze zajęcia - modern!
21 sierpnia
Wariatka! Wariatka i wariatka. Mój system wartości legł w gruzach. Po nieprzespanej, pełnej rozmyślań nocy podejmuję decyzję - zmieniam kurs. Nie potrafię tego pojąć. Po obejrzeniu zajęć Jean Clauda Marignale'a z techniki "street dance street jazz" zakochuję się w tym stylu. Unosi mnie, porywa. Całe życie moja dusza i ciało tańczyły modern…Dzisiaj przekręciła się śrubka - pulsuję w rytmie street jazz J.
22 sierpnia
Dziś weszłam tylko popatrzeć, posłuchać na "afro dance".
Wyszłam z długiem na 350 złotych… Wszystko przez te bębny, przeszkadzajki - żywe instrumenty. Wszystko przez te szczęśliwe kobiety i magię Yorka Hess'a. Dzika kobieta we mnie zobaczyła, poczuła i zapragnęła.
Mam złotą siostrę - pożyczyła mi pieniądze.
Złota też była ekipa z biura organizacyjnego - miała do mnie złotą cierpliwość.
23 sierpnia
Dziewięć dni życia jakim chciałbym żyć codziennie. Afro dance, terapia tańcem, street dance…Taniec, ludzie, rozmowy. Pot. W ciągu pięciu minut przechodzę na "ty" z nauczycielką z liceum. Magia. Codziennie dojeżdża 80 kilometrów na warsztaty!
Natomiast ja doszłam do perfekcji: rano pakuję w plecak trzy komplety ubrań, ręcznik, laczki i kosmetyki. Pojemniki z jedzeniem, wodę. Wyjeżdżam o dziewiątej rano. Wracam po dwunastu godzinach.
Pomiędzy zajęciami wymiana wrażeń, doświadczeń, adresów. Podglądam zajęcia z innych technik. Kolorowy świat - kolorowi ludzie. Spódnice flamenco, dźwięki muzyki, nauczyciele - mistrzowie. Tęcza tańca. Tęcza życia.
26 sierpnia
Uświadamiam sobie, że od tygodnia piję jedną kawę dziennie zamiast trzech. Zapomniałam o słodyczach. Nie potrzeba.
Nie wiedziałam, że w ciele jest tyle mocy, siły i energii. Po całym dniu zajęć docieram na wieczorne spektakle jak nowonarodzona. Tak…Terapia tańcem w dziewięciu aktach.
27 sierpnia
Aaa! Pierwszy raz od czasów liceum na scenie. Zatańczyłam! Pomyliłam kroki, ale i tak w świetle reflektorów wszystkie byłyśmy jednym ciałem. Miałyśmy wspólny rytm, oddech i tętno.
Uroczyste zakończenie na Dziedzińcu Zamkowym. Ile technik, ilu instruktorów, tancerzy i uczestników! Ogniste flamenco, taniec irlandzki, salsa, movements, hip hop, modern, joga…
Wszystko. A do tego Ewa Wycichowska ze swym najlepszym partnerem - poczuciem humoru.
Boże. Co wybrać w przyszłym roku? Wszystko. Gdyby tylko mój portfel i ciało dały radę…
8 września
Przeglądam wycinki z gazet, zdjęcia, tanecznik. Wspominam. Cały czas mam w sobie tą energię, siłę, pewność. Tańczę w domu, gdy jest mi smutno, gdy jestem zła, gdy sprzątam. Mam też swój taniec radości i szczęścia. Znalazłam nawet partnera do tańca - mojego chłopaka.
Byłam na XII Międzynarodowych Warsztatach Tańca Współczesnego. Było cudownie. I choć nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki to i tak wiem, że za rok na Koziej znów będzie wspaniale.
autorka nagrodzonej relacji: Joanna Borowiec
|