|
Britt-Marie Styrke, Västerbottens-kuriren
„To będzie spotkanie między tańcem a żywą muzyką, wymarzony scenariusz każdego zespołu tanecznego i choreografa. Zestawienie rodzajów sztuki popędza i unosi, komponent, który może dodać werwy przedstawieniu.
Cechą wspólną trzech przedstawień, które są pokazywane jest czysta technika tancerzy z niekiedy uderzającą elastycznością i jakością ruchów. Styl określony może być jako balet nowoczesny. W porównaniu z zespołami szwedzkimi jest najbardziej podobny do stylu ruchów baletu Cullberg. Balet Poznański był już wcześniej odwiedzany przez wielu szwedzkich choreografów, między innymi Birgit Cullberg i Matsa Eka.
Wieczór ma wiele kolorów. Czerwony, niebieski i biały. Tancerze poruszają się w krajobrazie dźwięków, rytmów, światła, gdzie dynamika przechodzi od intensywności do spokoju, od energiczności do zmęczenia. Światło i elementy scenografii są razem powstrzymywane – na tym opiera się taniec i muzyka.
Pierwsza sztuka, „Barocco”, z muzyką Bacha, jest choreografowana przez Jacka Przybyłowicza. Tworzy on całość z różnych konstelacji jak duety, tercety, z szeregiem interesujących niespodziewanych momentów. Tu dochodzi do ciekawego spotkania między nowoczesnym językiem ruchu a muzyką klasyczną. Ustawienie światła i wyraźnie czerwone stroje nadają sztuce ciepłego tonu. Jeśli chodzi o ruchy moją uwagę przyciągają przede wszystkim pięknie wyginające się plecy, dążenie ramion ku środkowi ciała jak i od niego, głębokie skłony na obie strony i miękkie przejścia.
W następnej sztuce, „Już się zmiarzcha”, choreograf – Ewa Wycichowska – używa bardziej dramatycznego sposobu wyrażania się. Mocne, prawie przerażające wejście śmierci (na szczudłach) jest efektowne i wzmacnia od początku taniec. Dodatkowym wzmocnieniem jest otaczające światło.
Prapremiera tego wieczoru, „En Face”, stworzona została przez Susanne Jaresand. Sztuka zaczęła się mocnym uderzeniem dzięki tancerzom stojącym w rzędzie przy krawędzi sceny.
Rytmy dynamizują ciała tancerzy w wybuchowej, pierwszej części o abstrakcyjnej i nowoczesnej choreografii, gdzie piękne formacje wypływają z siebie. Nasuwa to skojarzenia zarówno z czystym stylem Balanchine’a, jak i z postmodernistycznymi abstrakcjami Merce Cunnighama.
Abstrakcja wypływa z części najbardziej nasyconych emocjonalnie.
Zwarte ruchy zespołowe kontrastują z partiami solowymi i duetami. Spektakl – prawie całkowicie w bieli – z kompozycja świetlną daje duże możliwości wolnej interpretacji lub po prostu pozwala na rozkoszowanie się – bo to jest piękne.
„En Face” został utworzony do sztuki kompozytora Ingvara Lidholma „Riter”. Pierwotnie stworzony do choreografii Birgit Åkesson pod tym samym tytułem, wystawionym w Operze Sztokholmskiej w 1960 roku. W „En Face” wyłaniają się niektóre rytualne cechy, które stają się jeszcze silniejsze w kolistych formacjach tańca i miejscami w izolacji solistów. Lidholm opisał „Święto wiosny” Strawińskiego z roku 1913 jako silne źródło inspiracji.
Punktem wyjścia dla Susanne Jaresand jest myśl, że taniec to muzyka, a muzyka to taniec, całość, w której taniec odzwierciedla i kształtuje muzykę. Idea jedności między tańcem a muzyką różni się radykalnie od postmodernistycznego w ostatnich dziesięcioleciach wyzwolenia się od muzyki, jako elementu prowadzącego. Z programu wnioskujemy, że inspiracja do idei jedności została zaczerpnięta z rytmicznej plastyki pedagoga rytmiki – Dalcroze.
W „En Face” istnieje pewne użycie struktur muzycznych. W moim odczuciu właśnie te partie, w których ruch nie zawsze nadąża za muzyką, ale stoi w opozycji do niej, były najciekawsze.
Jeśli chodzi o charakter, pierwsza i ostatnia sztuka były do siebie najbardziej podobne. Abstrakcyjne, ale z pewnym ekspresywnym i emocjonalnym ładunkiem, podczas gdy w drugiej, zainspirowany Bergmanem dialog ze śmiercią był bardziej dramatycznym punktem wieczoru. Jednym ze spostrzeżeń jest równorzędność tancerek i tancerzy, najwyraźniej w „Barocco” i „En Face”, zarówno w sile jak i w pracy ruchowej.
Wieczorne spotkanie baletu poznańskiego z orkiestrą było niezwykłą manifestacją artystycznej współpracy między mistrzami tańca i dźwięku. Wieczór, który zakończył się owacją na stojąco. Zapraszamy ponownie.”
Britt-Marie Styrke, VÄSTERBOTTENS-KURIREN, 3.12.2005
|