Michał Lenarciński, Dziennik Łódzki

Prezentowana jako pierwsza "Cisza drżących dłoni - zefirum" - kompozycja, która pozwoliła widzom nasycić oczy harmonią, była przepełniona filozoficznym spokojem, ale i spontaniczną radością - wyszła spod ręki Virpi Pahkinen, artystki związanej ze słynnym szwedzkim Cullberg Ballet, wielokrotnej współpracowniczki samego Ingmara Bergmana. I Bergmanowskiego spokoju, medytacji mającej prowadzić do idealnej harmonii, nie zabrakło w jej oryginalnym układzie. Tancerze pięknie przekazali myśl zawartą w utworze nie tylko dzięki wrażliwości, ale i znakomitej technice.

Pahkinen zaaranżowała sytuacje indywidualizując ruch, ale też wiele było momentów, gdy szóstka tancerzy stawała się "jednością", tworzyła "bryłę". Trudno było pozbyć się wrażenia, że oto odtwórcy poznali jakąś tajemnicę, wiedzą lepiej od nas jak żyć, jaką drogą pójść do doskonałości. Zaufanie, jakie wzbudzili w widzach, źródło miało w prostocie intencji i pięknych rysunkach stworzonych przez choreografkę, a także w imponującej plastyczności ciał wykonawców.

Michał Lenarciński, Dziennik Łódzki, 24,25 maja 2003.